wspomnijmy
...ale jak jest potrzeba, to i jest reakcja. Wybrzydziłem się na rozsiewanie po sieci e-świeczek pod wpisami o śmierci osób znanych, a tu, proszę, chyba całkiem świeża oferta scentralizowana, z takimi guzikami interakcji jak DODAJ ZMARŁEGO, ZAPAL ŚWIECZKĘ czy pokaż HISTORIĘ ŚWIECZEK. Ale nie jest to serwis typu „bezinteresowne e-dziady”, za zapalenie e-świeczki trzeba płacić (esemesem), duża świeczka pali się dłużej i więcej kosztuje (największa pali się tydzień za 11 zł).
Żeby was jednak nie zostawiać tylko z taką mikrosocjologią internetu, wspomnijmy. Witkacego, piórem Agaty Bielik-Robson:
[...] z powieści, oczywiście, „Nienasycenie”, które w postaci niejakiego Kocmołuchowicza zawiera najbardziej niezwykły literacki portret marszałka Piłsudskiego.A książę de Lauzun to (wydaje mi się) całkiem niezły bohater na jakąś głęboką opowieść telemacha (chociaż nie wykluczam, że już zdążył o nim napisać; nie będę teraz sprawdzać, bo musiałbym przeredagować niniejszy tekst ;), a muszę lecieć, muszę).
Rozdział, w którym Genezyp Kapen (czyli „Ledwozipiący”), typowy przedstawiciel pokolenia rozmamłanego (do jakiego zaliczał siebie także Witkacy), spotyka w szkole kadetów charyzmatycznego Kocmołuchowicza i jego rumaka Siwka, należy do najbardziej brawurowych w polskiej literaturze. Choć temat suwerennego władcy, tej Wielkiej Jednostki, która wyrwała się ze społecznych uwarunkowań i w absolutnej samotności podejmuje śmiałe decyzje natury politycznej, będące czystym wcieleniem woli mocy, jest tak stary, jak tragedie historyczne Szekspira i niemiecki dramat barokowy, to Witkacy dodaje tu coś bardzo swojskiego, pewien fascynujący rys nietzscheańsko-sarmacki. Kocmołuchowicz to istotnie niebywałe panisko, które wszystkie swoje „decyzje” wysnuwa – dosłownie – z d..., czyli „z zada Siwka”: „Ten zad biednego (skończył bardzo tragicznie) Siwka – pisze Witkacy – była to zaiste przedziwna rupieciarnia”. Po czym kilka wspaniałych stronic poświęca opisowi piorunującego efektu, jaki „Kocmołuch”, pogromca bolszewików i jedyna nadzieja Europy w starciu z chińsko-mongolską hordą Murti Binga, „80 procent Aleksandra Macedońskiego i 10 procent Księcia de Lauzun”, wywiera na rozkapryszonych, dekadenckich młodzieńcach: „A pamiętajcie, chłopcy – kończy swe przemówienie Kocmołuchowicz – że ja was kocham, was jednych, bo całą rodzinę moją, żonę i córeczkę, to ja mam w zadzie mojego Siwka”. Cała scena kończy się zawrotną orgią „rozkiełznanego zachwytu”, w której wszyscy, z Wodzem wspólnie, chleją czystą gorzałę i wciągają kokainę – i „z wdzięczności za jedną taką chwilę gotowi są umrzeć, byle prędko, byle zaraz”. W ten sposób Witkacy w pigułce podaje najwyższą „męsko-korporacyjną”, au fond faszystowską ekstazę – i to w czysto polskiej wersji, która usuwa w marny cień analogiczne, zupełnie wyzbyte humoru, opisy bojowych wzniosłości u takiego choćby Ernsta Jüngera.
[stąd]
Pod tym samym linkiem, co Bielik-Robson, także wynurzenia Jana Englerta (Jego [Witkacego] twórczość jest raczej trudna w odbiorze – szczególnie dla widza dzisiejszego, pozbawionego umiejętności abstrakcyjnego myślenia, powiada aktor i rektor, tuz intelektu) i innych: w zasadzie nie polecam, tylko ABR (myślę) warto poczytać. Wspominając.
1 [komentarze]:
Moj Boze, ten "serwis wspomnieniowy" to jakis koszmar.
Z drugiej strony, naturalne przedluzenie innych masochistycznych spolecznosci typu "Nasza klasa", Facebook, czy Twitter, a takze elektroniczna wersja "dyzurnych" babc pogrzebowych, zawsze skorych do skomentowania, czy pogrzeb byl "ladny" czy "brzydki" oraz jak kto wygladal w trumnie (jesli mialy okazje obejrzec). Zawsze napawalo mnie to przerazeniem.
Z trzeciej strony - znak czasow. Ostatnio moja kolezanka z pracy zapytala mnie, dlaczego marnuje dlugi weekend Wszystkich Swietych na wyjazd do Polski (jakby to kiedykolwiek bylo marnowanie czasu!:), skoro zapalenie swieczek na grobach bliskich mozna zlecic wyspecjalizowanym agencjom.
Skoro agencjom, to internetowi tez - w koncu liczy sie gest, a z nieba i tak wszystko widac, no nie?;)
Wracajac do serwisow spolecznosciowych, to niepojete, ile ludziach determinacji zeby pokazac "wszystko", a skoro wszystko, to czemu nie zmarlych bliskich?
Prześlij komentarz