2009-09-27

słodko, melodyjnie


Ciągle echa i echa, ale nie ma sensu tłumaczyć skał. Katarzyna Zdanowicz (od jakiegoś czasu publikująca z dodatkowym „-Cyganik” w nazwisku; może się ożeniła?) jest, myślę, wyjątkowa. Niebezpiecznie proste, często śpiewne, zawsze celne aż do okrucieństwa wierszyki pisze. Trzyma się na uboczu (a przynajmniej nic innego nie wynika z życia medialnego i papierowego) i stamtąd patrzy. Jakoś inaczej, inaczej też widzi. No i nie rozgaduje się, w prozie to byłaby wada ;).

Autorce stosowne, jak zwykle, Wyrazy.


walt disney przedstawia

jesteś maskotką która się znudziła

zamiast metki tatuaż ciało miękkie w dotyku
rozmowa za żeton umieszczony w przełyku

teraz jesteś maskotką przeciętą na pół
ziemia ciebie ceruje nicią z traw i ziół

— na pamięć znam wzorek twojej krwi
wiem pod tym drzewem to jesteś ty —



wedding day

te wszystkie panny młode
z przyklejonymi paznokciami
i welonem wbitym w czaszkę
na srebrnym grzebyku

martwią się czy w sukni i tiulach wejdą do ubikacji
i czy kotlet nie stanie im przypadkiem w przełyku

ich serca są jak tajne dokumenty
w czarnych skrzyniach
bez prawa wglądu

spójrz linie papilarne to szyny
a obrączki oślepiają jak światła pociągu



karma

mam w sobie
zgniłe kocięta o niebieskich oczach

zanim mnie opuścisz
kotku

najpierw sobie popatrz



terror song

nasze niebo jest w ziemi a to życie jak studnia
więc im głębiej w nią wchodzisz
zimna stajesz się brudna

a te wszystkie granice które sama stwarzałaś
spójrz przekraczam je teraz nielegalnie i naraz

komunijne sukienki i wyblakłe welony
miłość jak tajne konto bank jest już okradziony
ciało boga przyjęte i zwrócone w łazience
bliskość podczas rozstania potem już nigdy więcej

wiersze jak zakładnicy
nie wiem co z wami zrobić
wydać was w obce ręce
czy pokochać i dobić



stąd do nicości

podobają mi się kierowcy autobusów
ich zmęczone złe twarze o piątej nad ranem

dziś w autobusie cicho jak w szafie sąsiadki
kierowca pachnie Jamesem Bondem
smogiem i kwaśnymi snami

a my słuchając Like a virgin
jedziemy w nicość

powoli
w dół
na luzie

korek jest przed nami



[z tomu: deadline (2007)]

 

2 [komentarze]:

MEP

Ja dziecece wyliczanki. Niewinnosc z odpowiedznia dawka z lekka pokreconego horroru.

nameste

Tylko brzmi niewinnie, wyliczankowo; zresztą, może właśnie przez ten kontrast "niewinnej formy" i treści, treść brzmi tak mocno.