słuchanie, czytanie, „Legendy o krwi”
Blog mi zamarł, poniekąd. Jednym z powodów tego stanu rzeczy jest to, że ostatnio słucham bardzo dużo dość różnorodnej muzyki. I okazuje się, że słuchanie nie sprzyja mówieniu. Słuchanie wymaga jakiejś przestrzeni ciszy (w tym: wewnętrznej), a co gorsza, muzyka jest jak las albo góry (a może i morze). Wszystkie one mają szczególną zdolność „przestrajania perspektywy”: sprawy ludzkie, zwłaszcza te bieżące (czy też – by użyć iście polskiego ;) słowa – dojutrkowe), wydają się z tak przestrojonej perspektywy kompletnie nieistotne, miałkie.
Ale licznik cyka, czytelnicy zaglądają uparcie, optymiści, a potem – myślę sobie w niejakim przypływie megalomanii – gadanie u mnie nie odstaje in minus zbytnio od gadania na innych blogach (z wyjątkami, których nie będę tu wyliczać, by nie narazić na szwank skromności autorek i autorów). Może więc pora odkurzyć klawiaturę, hm.
Tymczasem zaś donoszę, że od jutra będzie w sprzedaży książka, o której wiele rozmawiano na tym blogu, mimo że była ledwie zapowiadana. Legendy o krwi Joanny Tokarskiej-Bakir, wielkie (16 x 24 cm) i grube (800 stron). I drogie (89 zł; ale w różnych merlinach itp. ciut taniej). Idzie jesień; pora słuchanie pożenić z czytaniem.
9 [komentarze]:
Klawiatury nie odkurza się a oblewa kawą. Wtedy ona czuje się wewnątrz spraw.
"Idzie jesień; pora słuchanie pożenić z czytaniem. "
idzie wiosna, pora pozenic sie z trampingiem.
miło ;)
wlasnie zauwazylem, ze nieco bez sensu napisalem. trudno, wiosna idzie, myslami jestem na Poludniowej Wyspie :-) bede czytac nawet jesli nie bedzie po tym sladu w postaci komentarza.
a jak ciekawsko, dlaczego ta kategoria nazywa się "reranie"?
no i pozdrawiam oczywiście;)
kabiria, to kategoria najbardziej sylwiczna ze wszystkich, od silva rerum (też pozdrawiam, choć to oczywiście jest zwodnicze ;)
Kupilam. Z Merlina mi przysla :-).
I jestem.
Lejda (prawie zapomnialam, jak sie nazywam!)
Lejda, zapomniałaś w sensie: sieciowo, czy naprawdę? (Mam nadzieję, że w razie rozczarowania lekturą darujesz mi życie :)
Zapomnialam i sieciowo i naprawde.
Jasne, ze daruje ci zycie. Ksiazke przybedzie wsrod dziesieciu innych, dla zadnej zycia, czy to swojego czy nie, nie poswiece.
Tym bardziej, ze.
W Polsce zdobyla prestizowa nagrode Nike pewna powiesc. Nazywa sie "Bieguni" i jest autorstwa Olgi Tokarczuk. Autorka jest Absolutnie Genialna Osoba, co moglam szczesliwie skonstatowac w czasie kilku spotkan z nia. Niestety jej nagrodzona powiesc jest wg mnie (literacko) beznadziejna. Bardzo mi przykro, chetnie bym sie przylaczyla do gratulacji. Niestety, tak, jak uwielbiam autorke, tak samo musze sie przyznac do tego, ze jej tworczosc literacka mnie odrzuca. W jej ostatnio nagrodzonej ksiazce zdumiala mnie jedynie opowiesc o pewnej wariatce, ktora uznala, ze Bogiem jest zwierze... Zeby sie szybko odciac od pomowien o wariactwo, dodam, ze zgadzam sie z tym calkowicie - od tysiacleci istnienia czlowieczenstwa czlowiek zadaje cierpienie zwierzeciu w celu wlasnego - duchowego i materialnego - przetrwania. Zawieraja sie w tym rytualy, ale i ich bezmyslnosc - buciki ze skory zdobytej z przemyslnoscia czlowiecza znacza i kosztuja wiecej. Krzyzowanie/ukrzyzowywanie bolu zwierzecia ma swa doglebna mysl ekonomoczno-kulturowa.
Pewnie znow znikne na dluzszy czas, ale to nic nie oznacza.
Po prostu mam mnostwo pracy i nowego psa :-). Bura suka przybyla do nas ze schroniska, w ktorym to, nastawionym na ratowanie, i tak gina ich, suk i psow, setki (tysiecy). Nasza nano dzialalnosc sluzy pewnemu usprawiedliwieniu.
Do zoo-baczenia
Lejda
Prześlij komentarz