ptaki! znaki!
Za panowania cesarzy Huana i Linga poczęło się gwałtownie szerzyć bezprawie. Cesarz Huan bowiem nie dbał o wiernych mu dworzan, lecz zwykł dawać posłuch pałacowym eunuchom, których darzył zaufaniem. Gdy umarł, na tronie zasiadł cesarz Ling. Miał on za doradców generała Tou Wu i wielkiego opiekuna Cz'en Fana, których nad wyraz gniewało to, że się eunuchowie mieszają do spraw państwa, postanowili więc po kryjomu rozprawić się z nimi. Ale niełatwo było pozbyć się najpotężniejszego eunucha Ts'ao Tsie. Spisek ten wykryto i dwóch szlachetnych mężów rozstało się z życiem, co wzmocniło jeszcze bardziej władzę eunuchów.To fragmenty z samego początku Dziejów Trzech Królestw Luo Guanzhonga, w przekładzie Natalii Billi (Warszawa 1972), poczynionym z tej angielskiej wersji (autorstwa C.H. Brewitta-Taylora) czternastowiecznej chińskiej powieści historycznej. W powszechnie chwalonym, pełnym (2340 stron) i opatrzonym przypisami, przekładzie Mossa Robertsa styl jest odmienny, bardziej suchy i konkretny; sądząc po dostępnych próbkach [klikać w Excerpt], podobałby mi się bardziej (znacznie bardziej). Nawiasem mówiąc, u Mossa Robertsa wąż jest zielony.
Pewnego dnia, kiedy wypadła pełnia księżyca, w czwartym miesiącu drugiego roku ery Kien-ning cesarz wkroczył uroczyście do Sali Wieczystej Cnoty, a gdy był już przy tronie, zerwał się nagle wiatr, zawirował... i oto ze stropu spłynął olbrzymi czarny wąż i usadowił się pośrodku cesarskiego tronu. Cesarz, który stał blisko, zemdlał na ten widok, rozpierzchnęli się dworzanie i tylko ci, którzy byli obok cesarza, podbiegli doń pospiesznie i zanieśli go do własnego pałacu. Wąż zniknął.
Tymczasem rozszalała się burza i trwała aż do północy, a wicher i ulewa wyrządziły niemałe szkody. W dwa lata później w Lojangu było trzęsienie ziemi, na wybrzeżu ogromna fala, która nadeszła z przypływem, wdarła się na ląd i zmyła wszystkie pobliskie domostwa. W dziesięć lat później, kiedy zmieniano nazwę ery panowania, znów się coś dziwnego wydarzyło, bo raptem koguty zmieniły się w kury, a zdarzenie to, niezgodne z prawem natury, mogło tylko odnosić się do eunuchów wścibiających nosy w sprawy państwa; w szóstym zaś miesiącu pojawiła się na nowiu długa smuga czarnego dymu i płynęła wprost ku Sali Audiencji, natomiast w Sali Nefrytowej widziano tęczę, a w pobliżu stolicy zapadła się góra pozostawiając wielką jamę. Takie oto dziwne rzeczy działy się dokoła.
Cesarz, zaniepokojony tymi oznakami gniewu Niebios, wydał edykt, w którym prosił swych ministrów, by mu wytłumaczył przyczynę owych klęsk i zjawisk. Pewien Ts'ai Jung odpisał śmiało, ze plaga robactwa i zmiana płci wśród ptactwa wskazują na to, że sprawami państwa kieruje najwyraźniej jakaś niemęska ręka.
Z tego punktu można wyruszyć w bardzo wiele (i różnych) stron.
Można pójść dalej w przekład; ujrzelibyśmy np. różnice między:
Miał długie uszy, których końce dotykały ramion, długie ręce sięgające za kolana i niezwykłe oczy, które widziały, co się dzieje z tyłu. Skórę miał jasną jak nefryt i pełne, czerwone usta. [opis Liu Jena u Billi]Można pójść w historię i historie; fascynujące sprawy. Dzieje Trzech Królestw zaczynają się od (pobieżnie wzmiankowanego) buntu Żółtych Turbanów; rola nakryć głowy w symbolizmach jednoczących to drobny przykład obiecującej ścieżki. Jednej z tysiąca.
He was tall of stature. His ears were long, the lobes touching his shoulders, and his hands hung down below his knees. His eyes were very big and prominent so that he could see backward past his ears. His complexion was as clear as jade, and he had rich red lips. [Brewitt-Taylor]
He stood seven and a half spans tall, with arms reached below his knees. His ear lobes were elongated, his eyes widely set and able to see his own ears. His face was flawless as jade, and his lips like dabs of rouge. [Moss Roberts]
Francuzi wydawali Les Trois Royaumes przez cztery lata (i wydali 7 tomów), a żeby milej się te książki wysyłało, wydrukowali również serię pięknych znaczków). Na samej filatelistyce możemy spędzić najbliższe dwa lata ;).
Tan blog coraz może wyraźniej ujawnia jednak swoją prawdziwą naturę: naturę historii zaniechań. Skoczmy więc już tylko w jedno miejsce, zazdroszcząc Chińczykom smoków (latających węży):
Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się (...). Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie. (...) zima nastała tak lekka, że najstarsi ludzie nie pamiętali podobnej. (...) lody nie popętały wcale wód, które podsycane topniejącym każdego ranka śniegiem wystąpiły z łożysk i pozalewały brzegi. (...) Roje po pasiekach poczęły się burzyć i huczeć, bydło ryczało po zagrodach. (...) porządek przyrodzenia zdawał się być wcale odwróconym
5 [komentarze]:
Tsunami w Boże Narodzenie, ryby zmieniające płeć (podobno pod wpływem środków antykoncepcyjnych w ściekach, ale kto wie?), śmierdzący meteoryt w Peru, wielka dziura w ziemi po trzęsieniu w Chinach, mnóstwo dziwnych znaków w ostatnich latach. Najwyraźniej niemęskie ręce kierują losami świata.
A z innej beczki to polskie tłumaczenie jest chyba całkiem do dupy. Nefryt jest zielony albo zielonawy, więc czemu zamiast jadeitu nefryt. Ang. jade może być chyba równie dobrze nefrytem jak jadeitem, ale jednak pierwszym skojarzeniem, tym bardziej odnośnie cery, musi być jadeit - który może być nawet biały. Z tymi oczami widzącymi do tyłu podobnie - miał bardzo duże i wystające, a nie jakoś inaczej "niezwykłe". Większość ssaków roślinożernych takie ma.
kwik, widzę, że wróciłeś z urlopu w formie (dociekliwej). Ale chyba nie masz racji.
"Jadeite and nephrite differ in both chemical composition and crystalline structure. Jadeite is a silicate of sodium and aluminum and is classed as a pyroxene. Nephrite is a silicate of calcium and magnesium belonging to the amphibole group of minerals and is properly regarded as tremolite. In both types, the microscopic crystals are tightly interlocked to form a compact aggregate. Both jadestone types may be white or colourless, but colours such as red, green, violet, and gray may occur owing to the presence of iron, chromium, or manganese impurities, respectively. The most highly prized variety is jadeite of an emerald-green hue.
Jade and jade carving are associated preeminently with China, since in no other region of the world has this obdurate material been worked with such skill in such a long and unbroken tradition. For millennia the jade carved by the Chinese consisted of nephrite from the region of Ho-t’ien (Khotan) and Yarkand in what is now Sinkiang. Jadeite does not appear to have been worked by them until the 18th century ad, when large quantities of that jadestone began entering the country from Myanmar via Yunnan province."
[stąd; podkr. moje]
A więc w czternastowiecznej prozie chodziło raczej o nefryt.
Widzę, że na pewno nie mam racji. Wróciłem więc w formie pobieżnie dociekliwej, a przecież dociekać trzeba do końca.
A o oczach nie mówi się wystające, tylko wyłupiaste. Wystarczy się wreszcie ogolić i od razu człowiek mądrzejszy.
...a jeśli idzie o przekłady, to polski jest dość wierny wobec Brewitta-Taylora, choć np. pani Billi opuściła tę frazę: He was tall of stature, ciężko pojąć czemu.
Oczywiście, fajniej byłoby, gdyby istniał polski przekład [pełen] wprost z chińskiego, ale Anglojęzyczni doczekali się Mossa Robertsa raptem parę lat temu; to chyba dość kosztowne przedsięwzięcie jest (PRL-owski „Czytelnik” wydał 350-stronicowy wybór; ciekaw jestem, jakie wydawnictwo wzięłoby się dzisiaj za edycję pełną, tłumaczoną z oryginału, hm).
Gdyby jakiś maniak przetłumaczył za darmo, to może jakaś upadająca gazeta raczyłaby wydać w postaci niekończącej się serii dodatków. Koszty wydania książki przy składzie komputerowym nie są chyba duże.
Chętnie bym posłuchał całości czytanej ciepłym kobiecym głosem, ale samemu ponad 2000 tysięcy stron? - nie dam rady. Ale co zrobić z przypisami w książce czytanej?? Drugi głos w stereo?
Prześlij komentarz