Noga-ręka-piłka-pałka, rakieta
TRACTATUS
gry w piłkę Tyczący, jej Czasu, Skutków
i przyjemności Widza albo Nie
z ANEKSEM
w sprawie klasyfikacji Gier Piłecznych
z Jedną Siatką, Dwiema
albo i Bez
Piłka jest okrągły Przedmiot, zdatny do Kopania, Rzucania, Odbijania i Odbierania, Łapania, nakrywania Osobą, wślizgiwania się W, walenia Kijem, Pałką, albo i Rakietą. i do tysięcznych innych Czynności Piłecznych; co Cywilizacja, to własne sposoby Miąchania znajduje a ćwiczy.
Głównym składnikiem piłki jest bodaj Powietrze; dobrze to zwykle, gdy w niejakim Nadmiarze ono. O niedopiłkach, zwanych Flakkami, nie będziemy tu wiele mówić, bo pora już udać się na plac gry i się Rozpatrzyć.
Plac
Im więcej Osób gra, tym większe zamięszanie na Placu i tym bardziej jest prawdopodobnym kształt prostokątny Placu, któren uwyraźnia Strony i Granice. W piłkę grać solitera można wszędzie i bez ograniczeń, dwie Osoby grać mogą wewnątrz skomplikowanej łamanej zwanej Krzywą Gumową; trzy grają jak dwie, albo szukają czwartej, itd. Dziwaczna gra z kijem i łapawicami, w której ćwiczy się podnoszenie nogi, machanie ogórkowatym kijem, bieganie bez ładu (choć czasem z powrotem lub za pozwoleniem) i rzut szczupakiem w celu całowania gleby – ta otóż dziwaczna gra jest co do kształtu Placu i wytyczonych na nim Ścieżek wyjątkiem, jakoż i nie będziemy się nią więcej zajmować (niektórzy mówią nawet, że to nie Gra, a połączenie Pracy z Rytuałem Karmienia Kibica).
Siatka
Od placu znacznie ważniejsza Siatka jest. Dwa ma przeznaczenia: albo piłkę łapać, albo odgraniczać Osoby Grające, każda Strona ogląda wtedy tylko pół siatki. Ta od piłki łapania występuje przeważnie w dwusiatkowym komplecie; każda ze Stron Grających ma własną, rozpiętą na stelażu zwanym bramką, koszem itp. Dziura w takiej siatce może być Żadna (wtedy najlepiej siatka łapie), Ograniczona (wtedy siatka łapie na chwilę, ale zaraz Puszcza), albo nawet Nieskończona (i wtenczas zdaje się nawet niektórym, że Siatki nie ma wcale, co złudzeniem jest; widać to dobrze na placach do gry dekorowanych bezmiernie wielkimi bramkami, celującymi w niebo).
Są gry (np. Hokei), w których każdy Gracz może siatkę oglądać z każdej strony praktycznie w każdej chwili. W innych zakazuje się niekiedy oglądania siatki z góry, zwłaszcza od czasu, gdy iluś koszykarzy wykonujących tzw. wsad Zbyt Wiele wsadziło, co się dla nich skończyło Nieciekawie. Typowy widok Siatki polega na widzeniu tego, co jest z drugiej strony (wyjątkiem są siatki celujące w zenit). Najpiękniejsze widoki daje Siatka z dziurą Nieskończoną.
Piłka i Zasady Jej
Albo Piłka szuka Gracza, albo Gracz Piłki. W różnych celach to robią; nie sposób krótko a ogólnie omówić Zasad tego ruchu. Czasem lepiej jest Piłkę mieć, a czasem lepiej – nie mieć. Jeśli jednak Zasady ruchu są zbyt ruchliwe i zmienne by je Pokrótce zbadać, to Zasada Widza sprawdza się uniwersalnie. Brzmi ona: Piłka przyciąga wzrok, ale wzrok rzadko przyciąga Piłkę (choć czasem się – nielicznym – uda).
Zawsze też można uznać, że Ktoś owe Zasady piłki zna i stosuje; podejrzewa się o to najczęściej Graczy, rzadziej Sędziów, naiwnie – Komentatorów, Sprawozdawców i inny pomniejszy Pomiot.
Czas a Wynik
Gry Piłeczne dzielą się zasadniczo na Gry Czasowe i Gry Wynikowe. W Czasowe gra się określony przeciąg czasu, niekiedy, gdy nie da to Wyniku, zarządza się czasu Dodanie, co jest ponure, bo przedłużona zostaje Nuda (a bierze się ona nieuchronnie stąd, iż Osoby Grające myśląc, że mają jeszcze Czas, nie starają się zbytnio, a później jest Już Za Późno).
Gra Wynikowa polega na tym, że gra się dotąd, aż zostanie osiągnięty ustalony z góry Wynik. W rzadkich wypadkach, gdy obie strony osiągną wynik Prawie Ten Sam, stosuje się Kruczek polegający na zmuszeniu Stron, aby Różniły się Bardziej. Te gry są ciekawsze, bo wiadomo z góry, że, po pierwsze, ktoś wygra, ale, po drugie, nie wiadomo kto. Na ogół. Gdy jedna Strona mocno jest silniejsza od drugiej, wygrywa szybciej, nie nużąc widza.
Od strony Widza różnicę między tymi fundamentalnymi Typami Gry Piłecznej podsumować można następująco: Gra Czasowa jest grą Frustracji ("ożesz..., znowu im się nie udało, a tu, cholerajasna, czas się kończy"), a Gra Wynikowa jest grą Sukcesu (co punkt, to sukcesik – nieprawdaż?). Choć, przyznajmy uczciwie, niektórych nuży sukcesu Niechybność.
Widza Zadowolenie
Można dowieść (tu, dla zwięzłości, dowód pominiemy), że najwięcej Zadowolenia ma Widz z Gier Wynikowych nielicznoobsadowych, czyli takich, w których Strona Grająca składa się jednej-dwóch Osób Grających. Najpopularniejsze przykłady takich Gier to Tenis i Gra Piłeczna Plażowa z Jedną Siatką.
Szczególnie dużo Zadowolenia czerpie Widz, gdy nie jest spokrewniony Więzem Rodzinnym, Lokalnym czy Państwowym z żadną ze Stron Grających. Widz przedkładający nad Zadowolenie z obserwowania Gry inne Emocje (albo ich Psycholololo(lo)Kompleksy) nie mieści się w Zakresie niniejszego Elaboratu; niech się Kibolem i jego Podgatunkami zajmują inne Trakta.
Dlatego polecamy wszelkim Widzom in potentio zainteresowanie się Tenisem, jako że mało kto z Polaków spokrewniony jest Więzem Takim-czy-Innym z Czołowymi Osobami Tennisowymi, a i Komentatorzy mniej mówią i krzyczą niż przy innych Grach. Publiczność zaś, ta obecna Ciałem in loco, ma – wystawcie sobie! – obowiązek zachowania względnej ciszy w Trakcie Gry. Nie dość więc, że Zadowolenia w bród, to jeszcze i Ulga!
ANEKS
w sprawie klasyfikacji Gier Piłecznych
z Jedną Siatką, Dwiema
albo i Bez
z Jedną Siatką
są Gry takie oto: Siatkowa, Tenis, Tenże Stołowy, Badminton, Tenże Oryginalny zwany Glina z Piórkiem, Gra Piłeczna Plażowa; o Innych niewiele wiemy
z Dwiema Siatkami
są Gry takie oto: Nożna Łupana, Nożno-Ręczna Bita, Ręczna, Dokoszowa, Wszystkokończynowa z Duszeniem, Hokei, Tenże z Laskami zwany NaTrawie, Gra z Młotkami, Gra z Laskami na Koń zwana Polem, Wodna; Innych też chyba kilka jest
Bez
są Gry takie oto:
wspomniana już wyżej Gra z Ogórecznym Kijem i Łapawicami, Zbijak, Płomienista na Dwoje, Rzuć-Złap, Zośka, Krwawy Inka; Innych wiele i od Zarania
15 [komentarze]:
Próbuję. Nigdy nie korzystałem z tej maszyny. Wybacz, że nic na temat.
Referencie, trudno byłoby coś dodać (w temacie).
Żartuję, oczywiście. Sam mam w głowie drugie tyle ;)
Nieźle to wszystko wygląda, tylko - czy tutaj ktoś zagląda (nawet nie czuję kiedy rymuję).
Poza Panią MEP, która wyszuka wszystko co chce, a nawet co nie chce (przy okazji pozdrawiam). Krótko mówiąc, zastanawiałeś się nad wartością jaką jest posiadanie czytelnika. Versus niesprzyjające okoliczności i jeszcze kilka irytujących spraw.
No cóż. Nikt nie posiada czytelników (w sensie jakiejś "własności"). Wiem o istnieniu tych czytelników, którzy się odezwą; w miejscu tłumnym (wiesz, co mam na myśli) było ich kilkunastu. Tu może uzbiera się podobne grono, jeśli będzie miało powód. Tekstowy.
A że sam nie jestem pewien tego (czy będzie jakikolwiek powód ;), to i nie martwię się na zapas.
Jestem jeszcze na etapie otrzepywania pyłu Libii z sandałów[*], na etapie przechodzenia bardziej, niż dochodzenia. Czy jakimś takim.
[*] Graves (o Heraklesie ;)
Nie sposób odmówić ci racji. Mam na myśli unikanie zbędnych trosk ("nie martw się dniem jutrzejszym, on ma dosyć swoich trosk" - cytuję niedokładnie, bo mam dziury w głowie - ten kupaż jest całkiem całkiem; z czego cytuję też nie pamiętam, w każdym razie nie pamiętam dokładnie: Księga Przysłów albo Mądrości, może jeszcze inna :-]).
Wiesz, że nie pisałem o czytelnikach jako "własności". Chodzi mi o odszukanie się w sieci. I o ścieżkę dla tych, co byłoby dobrze, gdyby tutaj dotarli. Z powodu "tekstowego" - rzecz jasna.
Tylko wciąż nie wiem, jak to wszystko działa. Muszę pogrzebać. :-)
Teraz muszę już iść na ten obiad, bo dostanę w głowę. Pozdrawiam,
No dobrze, ciesze się, nameste, ze znasz niderlandzki (wszystkie komentarze "poboczne" mam w tym języku), ale gdzie tu jest RSS?
(Tez przepraszam, ze nie na temat, ale na dzień dobry, na dobranoc)
lejda, szukaj na dole strony takiego cusia z poczatkiem "Subskrybuj"; dokładnie nie wiem, czy o takie Ci chodziło, ale czytniki RSS-ów reagują na to.
Aha, przeczytaj komentarz z 22:33 tutaj i może jakoś się zastanów?
(znaczy, 22:33 z 29.12)
Nameste... 1. Powoli dojrzewa u mnie niezgoda na twoje wygaszanie swiatel tam... Powoli, bo na poczatku nie byla taka oczywista, i nadal nie jest, to odczucie, ale mysl oto taka kolacze mi sie po glowie - no to kto tam zostanie do k.n., kto bedzie - chociaz czasami - logicznie, rozsadnie, i w pieknej, choc bardzo wlasnej polszczyznie, ratowal - choc troche tamten Salon? Oczywiscie, Salonu nie ma musu ratowac, niech sie zapadnie pod ciezarem propagandy, ale czy ci - goralu - nie zal? Bo mnie a i owszem.
2. Twoje nowe miejsce zaciszne bedzie, juz jest, krysztalem, z odpryskami swiatla (fotony z pamiecia czy jakos tak, sa tam miejsca w salonie rowniez godne zapamietania:-), ale to na przejsciu dla glownej ulicy zaulek ma swoje znaczenie, natomiast zawieszony w krysztalowej przestrzeni, nabrzmiewa w sobie w srodku (sorry za te watpliwej jakosci poetyckosc, ale tak jakos, w obrazie w glowie to widze) i odplywa... To tam inni maja moznosc natrafic na twoje teksty, tak, jak i ja kiedys trafilam, lecac za Szczuka, którą bezpardonowo wygryzla masa, motloch, tak wlasnie, motloch, wrzeszczacy o wolnosci slowa, oczywiscie bez zadnej reakcji ze strony bialego domu administracji. Ja sie po prostu obawiam, ze bedziemy sie unosic w tej przestrzeni lekko, duchowo, pieknie, koncyliacyjnie (no, udalo mi sie uzyc modnego slowa, nie mam pojecia, co ono oznacza wlasciwie i dlaczego nie mozna powiedziec: "zgodnie, w porozumieniu" itp.), a krysztalowa jednolitosc salonow wszelkich dziala na mnie tak, ze mam ochote na srodku zatanczyc kankana w gumiakach i palcami jesc kurczaka (prosze zwrocic uwage na dualnosc tej figury, kurczaka nalezy jesc palcamy:-).
3. W zwiazku z tym, ze moja myszka komputerowa dziala juz ogonem, nie pyszczkiem, i wymiata nie to, co potrzeba, mam prosbe - czy moglbys mnie zaprosic do Tekstowiska? Chcialabym wesprzec chlopakow i dziewczeta (poniekad z Nowolipek:-) w ich fajnym przedsiewzieciu. Jesli mnie nie wywala, na co jest duza szansa, ale mysle, ze jednak nie wywala. W koncu wiem, jak nalezy jesc kurczaka:-)).
4. I chyba - najwazniejsze. Odnosnie do 29.XII o 22.33. Az sie ucieszylam. Znaczy sie para idzie czasami we wlasciwy gwizdek. Ale ja sie juz tyyyyle zastanawialam, ze strach. Piszac caly czas w glowie, bom grafoman (grafowomen) jak malo kto. Ale. Taka cecha, jak ulotnosc medium (internetowego) mnie zachwyca (bo: marnosc nad marnosciami) i znajduje jakas chyba masochistyczna przyjemnosc w tym, ze pisze cos, czasami w moim odczuciu wrecz bardzo waznego, co potem... znika. Tak sobie relatywizuje te wagi, waznosci i odwazanie. Mam zniknac. Tak to wlasnie jest i bedzie, i powinno byc. Nie powiem, ze czasami nie zal, wiec twoje porzadne podejscie do archiwum (czuje, ze jest porzadne) uzaleznilo mnie wdziecznie od ciebie (hehe), mnie pasozyta. Sama tez czasami cos zapisuje. A powaznie - niezwykle cenie sobie prywatnosc. Niby to uwaga od rzeczy, ale nie.
Troche to dlugie, pozwalam sobie ponadto zamiescic ten komentarz, itúitám, uprasza sie o wybaczenie w ten przedostatni dzien roku, ostatni byl wczoraj, w zakreconej petli czasowej.
Pozdrawiam, nagle znarowiona
Aż mi się kisiel zabulgotał ze śmiechu!
renifer
lejda, dzięki za ocenę warstwy literackiej i wewogólnej :), słusznie jednak piszesz: to ulotne jest. Gdy idzie o myszy, zapisałem sobie w notes, że może warto zająć się Filipiką przeciw Myszom Kulecznym (to anachronizm, więc w sam raz na filipikę).
Reszta się będzie rozstrzygać, cukrować itd. W sprawie prywatności publicznie ;) popieram!
Renifer, z kisielem nie wiem, czy on jest otoczenie zwykłe, wewnętrzne czy jeszczejakieś (będę czujny w tej sprawie). Ale śmiech jest zdrowy :)
Donos II - "Do Najwyższej Rady Najwyższego Związku Najwyższych Społeczeństw"
"Pragę zwrócić uwagę NRNZNS na piłkę nożną. Ludzie ogladają mecz takiej piłki i nie wiedzą jaki bedzie wynik i może im przyjść do głowy, że NRNZNS też nie wie.
Kiedy wynik meczu jest nierówny, naprzykład jeden do zera, albo zero do jednego - wtedy ludzie mówią, że ta druzyna, która uzyskała większą ilość punktów jest lepsza. A to jest sprzeczne z podstawową zasadą, że nikt nie jest lepszy od nikogo, a tylko NRNZNS jest lepsza od wszystkich. Chyba, że NRNZNS postanowi, że ktoś jest lepszy od kogoś innego aż do odwołania.
Niekontrolowany wynik meczu otwiera szeroką furtkę przrz którą wślizguje się pogląd, że można wygrać albo przegrać. Ta drużyna, która wygrywa jest zadowolona kosztem tej drużyny, która przegrywa i jest niezadowolona, podczas kiedy zadowolenie powinno być rozdzielane równo, a niezadowolenia w ogóle nie powinno być.
Już sama forma tej piłki jest sprzeczna z formą naszego ustroju. Bowiem ta piłka jest okrągła i się toczy, zaś nasz ustrój stoi i wspiera się. A jak się toczy, to może się potoczyć tu albo tam, nie wiadomo dokąd, podczas kiedy nasz ustrój w ogóle się nigdzie nie może potoczyć, bo jest niewzruszony. Proponuję więc zamianę piłki okrągłej na kwadratową, czyli na sześcian. Taka kwadratowa piłka nigdy się sama nie ruszy, a nawet jak ja przestawić z jednego boku na drugi, to nie będzie żadnej różnicy.
Ponieważ piłką bawi się także dziatwa, znaczenie wychowawczo-polityczne piłki kwadratowej będzie duże.
Reasumując proponuję następujące reformy:
a) Wynik każdego meczu ma być z góry ustalony przez Centralną Komisję Planowania w skali rocznej, podany w Dzienniku Ustaw i ogłoszony przez środki masowego przekazu. Przyniesie to dodatkowe korzyści walutowo – kaloryczne, ponieważ mecze wogóle nie będą musiały się odbywać.
b) Każda drużyna, która będzie ogłoszona jako przegrywająca na mocy odpowiedniego ustalenia przez Komisję będzie zobowiązana do okazania zadowolenia. Formy zadowolenia jako to: spontaniczne manifestacje radości poza terenem klubu (uliczne i placowe), listy dziękczynne do NRNZNS i samo-gratulacje zostaną opracowane i zapodane do wiadomości zadowolonych.
c) Podstawą do kalkulacji wyników w każdym następnym roku ustaleniowym będzie stopień zadowolenia okazany przez poszczególne drużyny. W ten sposób element współzawodnictwa nie tylko nie zostanie wyeliminowany, ale i skierowany na zdrowe i konstruktywne społecznie tory.
Ze sportowym pozdrowieniem – Sławomir Mrożek.
M, ale gdy centralno-planistyczne zakusy wzięły ostatecznie w łeb, drukowanie meczów (za)kwitło w najlepsze. Entropia jest Wrogiem Uniwersalnym.
Prześlij komentarz