zamykam
Zamykam tego bloga. W poszukiwaniu ciekawszych możliwości (głównie chodzi o techniczne) przenoszę się na nowy blog.
Zapraszam. I pamiętajcie o zmianach w blogrollach, rss-ach itp. :)
·B·L·O·G·
Zamykam tego bloga. W poszukiwaniu ciekawszych możliwości (głównie chodzi o techniczne) przenoszę się na nowy blog.
Zapraszam. I pamiętajcie o zmianach w blogrollach, rss-ach itp. :)
–
nameste
–
00:05
9
[komentarze]
kategorie reranie
[*] w świecie, w którym aktorzy zabijają się pod wpływem chwilowego kaprysu z częstością porównywalną do częstości wymiany spojrzeń (w naszym świecie), ustalenie sprawcy jest praktycznie niemożliweŚledztwo wypełnia zatem opisaną wyżej zwłokę, ustalając związek („retrowynikanie”) między sprawcą a aktem, i to na dość specyficzny sposób.
[**] są/były kultury, w których wierzono, że Bardzo Intensywne Krzywe Spojrzenie może mieć skutek zabójczy; w naszej – nie uważa się takiego spojrzenia za możliwe narzędzie zbrodni.
–
nameste
–
15:10
5
[komentarze]
Być może silniejsza struktura kobiet jest cechą utrwalaną ewolucyjnie. Potomstwo odpornych i wytrzymałych kobiet, które były w stanie opiekować się dziećmi aż do osiągnięcia dojrzałości, miało większe szanse na przeżycie i dalej przekazywało geny umożliwiające i ułatwiające przetrwanie. U mężczyzn było natomiast zupełnie inaczej. Kwestia przeżycia, by zapewnić opiekę potomstwu, była mniej istotna od od kwestii możliwości zapłodnienia. [...] Przy tak ostrej konkurencji takie cechy jak siła, szybkość i skłonność do ryzyka, decydują o sukcesie reprodukcyjnym. Jeśli ceną za ten sukces miała być w dalszej perspektywie długowieczność albo zdrowie, ewolucja gotowa była ją zapłacić.Wśród biologicznych mechanizmów decydujących o zdrowotnej i przeżywalnościowej przewadze kobiet wymienia się korzystny (dla odporności) podwójny chromosom X u kobiet i negatywny wpływ testosteronu (decydującego o agresji i skłonności do ryzyka) od wczesnego życia płodowego – u mężczyzn.
I tak, zaprogramowani do późniejszej dojrzałości, zaciekłej konkurencji i wcześniejszej śmierci mężczyźni wkraczają w niepewne i nietrwałe życie. Demografowie dość dokładnie zbadali jego przebieg, sięgając do danych archeologicznych i przyglądając się nowoczesnym społeczeństwom na przestrzeni ostatnich 250 lat w ponad 20 rożnych kulturach. Natura wciąż faworyzuje reprodukcyjny zapał testosteronu, nawet za cenę krótszego życia. Nawet dziś, gdy dzięki medycynie życie ludzkie nieustannie sie wydłuża, różnica między umieralnością kobiet i mężczyzn jest coraz większa.Dalej Pinker opisuje sukces edukacyjny kobiet. Po dziesięcioleciach równego (oczywiście chodzi o kraje rozwinięte) dostępu do edukacji, kobiety górują nad mężczyznami we wszystkich dziedzinach (również w matematyce, inżynierii czy innych dziedzinach „ścisłych”). W średniej. Bo inaczej wyglądają krzywe rozkładu zdolności/osiągnięć edukacyjnych. U kobiet jest bardziej stroma, wśród facetów jest zdecydowanie więcej i „idiotów”, i „geniuszy”. A jednak ten edukacyjny sukces nie przekłada się na sukces życiowy. Pinker tłumaczy to tym, że stosuje się „męskie kryteria” sukcesu. I bada w książce (na podstawie m.in. swoich doświadczeń zawodowych jako psychologa) kobiety mocne, które były wybitne w fazie edukacji, lecz nie zrobiły kariery w późniejszym życiu, oraz mężczyzn słabych, z problemami (w tym: edukacyjnymi), którzy sukces jednak osiągnęli. Skaczemy na koniec:
Meżczyźni nadal są bardziej skłonni do ryzyka, częściej ulegają wypadkom i zapadają na choroby, mniej troszczą się o własne zdrowie, a zatem młodsi umierają. [...] Więcej piją i palą, częściej sięgają po śmiercionośną broń, ale rzadziej używają kremów przeciwsłonecznych, pasów bezpieczeństwa i rzadziej odwiedzają lekarzy.
Istnieje obawa, że uznając istnienie różnic płciowych, staniemy się częścią konserwatywnej reakcji, która najchętniej odesłałaby kobiety do kuchni. Tymczasem bardziej zniuansowane podejście do tej kwestii mogłoby prowadzić ku zmianom na lepsze. Bo tak naprawdę dopiero nieuznawanie różnic płciowych rodzi problemy. System zatrudnienia i rozwoju zawodowego uwzględnia jedynie męskie podejście do rywalizacji i sukcesu, a to zniechęca wiele kobiet, pomimo ich zdolności, wykształcenia i imponujących osiągnięć. Jeśli ponad dwie trzecie pracujących kobiet należy do grupy „adaptacyjnej”, która chce połączyć sprawy zawodowe z życiem rodzinnym, to jeden dla wszystkich schemat oceniania i awansowania będzie skazywał wiele z nich na pracę w niepełnym wymiarze godzin, rezygnację z rozwoju zawodowego albo z pracy w ogóle. Kobiety podejmują takie decyzje dlatego, że chcą mieć więcej czasu dla rodziny, albo szukają zajęć, które będą mogły wykonywać z pasją.
W naszym rozumieniu zróżnicowań w obrębie danej cechy pojawiło się wiele światłocieni, dlatego patrzenie na kobiety i mężczyzn w kategoriach biało-czarnych nie ma już sensu. Nie istnieje coś takiego jak jeden typ kobiety, która podejmuje decyzje jedynie słuszne dla swojej płci. Żadne dowody biologiczne nie wskazują, że kobieta powinna siedzieć w domu i wychowywać dzieci. Nie ma też żadnych dowodów na to, że kobiety i mężczyźni są jednakowi i że mając takie same możliwości, będą cenić te same wartości i tak samo się zachowywać.Poszedłbym dalej: nie ma żadnych dowodów na to, że ludzie są jednakowi i że mając takie same możliwości, będą cenić te same wartości i tak samo się zachowywać. Rzeczywistość (jak zwykle dodaję: czym by nie była) uparcie pozostaje różnorodna.
–
nameste
–
09:51
47
[komentarze]
kategorie reranie
zamiast płacić bladzia potem zatoczyła parę kółeczek po blogosferze (por. poprzednia blogonota), pojawił się dyskutant, którego grobowy głos i śmiałe tezy zrazu uważałem za rodzaj prowokacji intelektualnej. Głosił on bowiem, że wszelkie przykłady dyskryminacji i krzywdy kobiet, na które tak chętnie wskazuje feminizm, są z punktu zaniedbywalne, bo przekreśla je ogrom krzywdy męskiej, a to:
kup se kilo gładzi*
[*gipsowej; trzeba jednak uważać, bo szybciej zastyga]
(1) średnia życia mężczyzn jest ewidentnie krótsza niż kobiet, (2) wskaźnik samobójstw wśród mężczyzn jest powalająco wyższy niż u kobiet, (3) są też oni znacząco częściej obiektem napaści, pobicia czy zabicia (nie mówiąc już o ofiarach wojen – a to ci niespodzianka!), no i (4) ofiarami gwałtów w więzieniach są w przytłaczającej większości mężczyźni.Powściągnąwszy pierwszy odruch, by wybiec na ulicę i przywalić jakiejś lasce grubym tomem statystyki w łeb, po czym ją zgwałcić (z pewnością nieco by to rozproszyło moje samobójcze myśli), zastanowiłem się nad punktami (1-4). Co do (1), polecam hasło life expectancy z angielskiej wiki (wybaczcie; polska wiki jak zwykle ssie), z którego wynika, że niewiele w tym przedmiocie oczywistości. Co do (2), czytam tutaj syntetyczną opinię:
In the Western world, males die much more often by means of suicide than do females, although females attempt suicide more often. Some medical professionals believe this stems from the fact that males are more likely to end their lives through effective violent means (guns, knives, hanging, etc.), while women primarily use less severe methods such as overdosing on medications.Punkt (3) pozostawiam łaskawej refleksji czytelników, a co do (4) natychmiast zacząłem się zastanawiać, co by było, gdyby więzienia były mocno koedukacyjne (tj. aż do poziomu pojedynczych cel) – no i zastanawiam się do teraz, momentu, w którym piszę niniejszą blogonotę.
[W świecie zachodnim mężczyźni umierają wskutek samobójstwa znacznie częściej od kobiet, choć próby samobójcze są częstsze u kobiet. Niektórzy medyczni fachowcy [medical professionals; szkoda mi czasu na wymyślanie zręczniejszego odpowiednika] sądzą, że wynika to z faktu częstszego sięgania przez mężczyzn po efektywniejsze środki (spluwy, noże, wieszanie się), gdy kobiety stosują głównie mniej efektywne rozwiązania typu przedawkowanie farmaceutyków.]
lepiej w karty przegrać wszystkoa kończy na porażającej obserwacji:
niż się przespać z feministką
Znałem wiele feministek i wszystkie albo zaczęły nienawidzieć mężczyzn, albo przestały być feministkami.I to jest punkt (5), rozmyślanie nad którym prowadzi do bólu głowy. Bo trudno oprzeć się wrażeniu, że istotną zmienną w tej obserwowanej regularności przemiany wewnętrznej feministek mogła być znajomość z naszym nieszczęsnym (no bo jak inaczej go nazwać) dyskutantem.
–
nameste
–
10:07
16
[komentarze]
kategorie reranie
Uczciwość intelektualna – nieoszukiwanie siebie i Boga, mówienie: „tak, tak; nie, nie”, dążenie do prawdy i niezaprzeczanie prawdom rozumu – jest jednym z najważniejszych przykazań w tradycji judeo-chrześcijańskiej.Jej ojciec też zresztą bywa chętnie łączony z tym terminem; abp Życiński powiada:
[podkr. moje – n.]
Ufam, że Bóg z perspektywy całości życia i dorobku prof. Kołakowskiego wynagrodzi jego uczciwość intelektualną i poczucie odpowiedzialności za słowo, którego uczyć się będą przyszłe pokolenia.Takie stosowanie terminu zderza się ze „stanfordzkim” przy osobie ex-kapłana (i apostaty) Tomasza Węcławskiego (dziś: Polaka), o którym tak pisał ks. Boniecki:
Słuchacze i czytelnicy poznańskiego teologa znają jego precyzję myślenia i uczciwość intelektualną; wiedzą, że o decyzji nie mogły zdecydować ani spór z przełożonymi, ani wybujałe ambicje, ani problemy z kościelną dyscypliną. Właściwa odpowiedź na pytanie, dlaczego odchodzi, pozostanie jego tajemnicą, w pełni znaną tylko Panu Bogu.Ale ks. Boniecki, w przeciwieństwie do Życińskiego, dostał za swój tekst mocno po łapach.
- Poddawaj refleksji i ujawniaj założenia, na których opierasz swoje sądy/oceny.
- Jeśli z kimś polemizujesz, to nie tylko masz obowiązek zapoznania się z ktosia tezami, ale i takiego streszczenia jego poglądów, na które ów ktoś przystanie, jako oddające ich sens (tzw. wyidealizowana scholastyka sorbońska ;).
- (zasada „odpowiedzialnej licytacji”) Można pisać/mówić co się chce, pod warunkiem, że jest się gotowym do podjęcia trudu uzasadnienia, gdy przyjdzie ktoś i powie „sprawdzam!”.
- (metazasada) Uczciwość intelektualna [rozumiana jako procedury 1-3] nie podlega zawieszeniu.
–
nameste
–
10:12
84
[komentarze]